Viv

Viv
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porno. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 sierpnia 2014

[FILM] Stare dobre świntuszenie, czyli nostalgia i kant tyłka


Nostalgia niepodzielnie panuje nam w kulturze i póki co nie zanosi się, by miała szybko przeminąć. Internet pełen jest stron prezentujących kultowe animacje dzieciństwa, produkty spożywcze, których produkcji dawno już zaprzestano, filmy niegdyś będące kwintesencją zajebistości (mimo że teraz strach je oglądać), nie wspominając choćby o czasopismach, które kiedyś upadły, a dziś – z wprawą doktora Frankensteina – próbuje się ożywić, przypudrować i pchnąć ludziom po raz kolejny. I w sumie nawet nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że tendencje nostalgiczne narastają, a sama nostalgia zaczyna przysłaniać ludziom trzeźwy osąd sytuacji. Bo czym ona jest? Tęsknotą za czymś, co tak naprawdę nie istniało, za wyidealizowanym obrazem przeszłości, wykreowanym – najczęściej – na podstawie cudzych wspomnień i emocji, prostszym i bezpieczniejszym niż niepewna teraźniejszość, wymagająca dokonywania masy wyborów, zdywersyfikowana i mieszająca wszystko ze wszystkim. Nostalgia jest więc niczym miód na serce, plasterek przyklejony przez mamę na paluszek – miękki, kojący i odporny na jakiekolwiek badania empiryczne (wiadomo, plasterek daje +10 do armora i jesteśmy niezniszczalni). Efekty bywają cokolwiek absurdalne, dając początek kuriozalnym narracjom o starych, dobrych czasach™, gdy trawa była zieleńsza, żywność naturalna, edukacja i metody wychowawcze skuteczniejsze, kobiety traktowano lepiej, mężczyźni byli mężczyznami, a Warszawianki nawet na wojnie były stylowo ubrane (hint: this is bullshit).

wtorek, 9 kwietnia 2013

Pieprzne życie filmowych hitów pod knutem popkultury, czyli o fanach i porno-parodiach


Disneyowski femslash? Materiału aż nadto.
Każdy, kto korzysta z Sieci w celach nieco bardziej wyrafinowanych niż sprawdzanie poczty i serwisów plotkarskich, prawdopodobnie wcześniej czy później natknie się na tzw. Zasadę 34 (Rule 34). Zrodzoną po Ciemnej Stronie Internetu regułę można ująć w stwierdzeniu, iż jeśli istnieje jakiś tekst, to gdzieś w Sieci znajduje się również jego wersja pornograficzna. Komiks o upojnej nocy Roszpunki i Meridy Walecznej? Frywolne fanarty z Mario i Princess Peach? Opowieść o zakazanej miłości Bilba Bagginsa i Thorina Dębowej Tarczy? Panie i Panowie – witamy w Internecie.