![]() | ||
Foto by Pigmejka, Pyrkon 2013 |
No i się Pyrkon 2013 skończył.
W życiu bym nie pomyślał, że mógłbym przeżywać jakąś imprezę
tak długo i to z różnych powodów. Nigdy bym również nie przypuszczał, że
wszystkie plany i zamierzenia, jakie powziąłem przed wyruszeniem w drogę, pójdą
się chędożyć, a mimo to wyjadę z Poznania z bananem na twarzy.
Nadal żałuję, że udało mi się dotrzeć na festiwal dopiero w
piątek późnym wieczorem – raz, że przeszły mi koło nosa ciekawe prelekcje, dwa
– wzorem poprzedniej edycji, także i tym razem odpowiedni rozmiar Pyrkonowych
koszulek wymieciono już pierwszego dnia i musiałem obejść się smakiem. Damn it.
Ale i tak było świetnie.. choć może niekoniecznie dzięki potwornej
duchocie i ciasnocie, jaka panowała w (niemal każdej) sali prelekcyjnej,
konieczności pilnowania portfela przed przyzywającymi nerd-dobrami maści
wszelakiej i solidnym ładunkiem sucharów, jakimi rzucano na niektórych
panelach.
Ale to szczegóły, które nikną w zestawieniu z cudownymi
chwilami, jakie następowały później.